Forum Indukti
You are not logged in.
Jesteśmy ciekawi Waszych wrażeń po przesłuchaniu płyty. Jak odbieracie zawarty w niej przekaz? O czym, w Waszym odczuciu, ona opowiada? O czym opowiadają poszczególne utwory? Już niebawem ruszy nasza nowa strona. Na niej umieścimy genezę Idmena.
Offline
To ja pozwolę sobie zacząć. Być może odbieram płytę zupełnie inaczej niż "powinienem", ale skoro pyta Induktor, ja czuję się usprawiedliwiony by swobodnie opisać jak ja to widzę. ![]()
Mówiąc najprościej "Idmen" to świetne połączenie mrocznej treści i brudnej formy. Wiemy o wszystkich nieszczęściach, jakieśmy wycierpieli przez bogów. Wiemy o wszystkim, co tu się stało. Wiemy. Idmen. Niczym Howard Lovecraft, Indukti zagłębia się w mrok historii, zapomnianych cywilizacji, martwych wierzeń. Tego, co ludzie postanowili wymazać z pamięci, że tak ładnie powiem. Jest tutaj drzewo życia i przejrzenie na oczy. Jest mityczny golem i żądza władzy. Jest legenda Hopi, ponoć jedyna w której pojawia się temat walki i śmierci. Jest Nemezis, zemsta. Wszystko to pogańska, szalona, mroczna - prawda. I właśnie o takiej prawdzie opowiada "Idmen".
Może to już gruba nadinterpretacja, ale ta płyta - w treści i w formie - w moich oczach jest "anty". "Anty" wobec muzyki metalowej o tak wtórnej tematyce, że już dawno zdążyła zyskać przyzwolenie opinii publicznej, i o brzmieniu wygłaskanym do oporu. Co prawda to strasznie oklepany frazes, ale ja "Idmen" traktuję jako pewnego rodzaju "powrót do korzeni". I to jest właśnie według mnie przekaz płyty: pokazanie tego całego zła i brudu, o którym dawnośmy zapomnieli, ale którego małą cząstkę jako ludzie nadal w sobie nosimy, i będziemy nosili zawsze. Wiemy.
Takie walnięcie prawdą po ryju.
Jeśli ktoś jest oburzony/zażenowany/znudzony/jakikolwiek, to przepraszam i odsyłam to pierwszego akapitu. ![]()
Gjoef.
Offline
tak naprawde calosc troche ocierea sie o temat pychy..
to juz bylo mimowolnie zaznaczone w SUSARZE. postac marii. robota. ozywianie czegos martwego, wchodzenie w role Boga. zawsze to sie konczy totalna porazka, rzeczy wymykaja sie spod kontroli
tu mamy golema ale najpierw grzech pierworodny. zmaganie sie miedzy bezwolnym poddaniem a potrzeba samodzielnego decydowania.
ponosisz kare. ale czy nie jest ona warta tego szarpniecia? wyzwolenia sie choc na chwile. zobaczenia, dotkniecia, moze zludnego, ale zawsze, obiektywnej natury.
chyba warto zgrzeszyc zeby poczuc
prowadzi to do chaosu, jak kazda utopia. jestesmy za mali zeby ogarnac wszechrzecz
ale i tak bylo warto. bo to rozwija nastepna rzecz nieprzewidywalna. i pcha do przodu.
nie da sie przewidziec konsekwencji. ale czy tylko dlatego trzeba stac w miejscu?
Offline
> gj wrote:
"ówiąc najprościej "Idmen" to świetne połączenie mrocznej treści i brudnej formy. Wiemy o wszystkich nieszczęściach, jakieśmy wycierpieli przez bogów. Wiemy o wszystkim, co tu się stało. Wiemy. Idmen. Niczym Howard Lovecraft, Indukti zagłębia się w mrok historii, zapomnianych cywilizacji, martwych wierzeń. Tego, co ludzie postanowili wymazać z pamięci, że tak ładnie powiem. Jest tutaj drzewo życia i przejrzenie na oczy. Jest mityczny golem i żądza władzy. Jest legenda Hopi, ponoć jedyna w której pojawia się temat walki i śmierci. Jest Nemezis, zemsta. Wszystko to pogańska, szalona, mroczna - prawda. I właśnie o takiej prawdzie opowiada "Idmen".
Może to już gruba nadinterpretacja, ale ta płyta - w treści i w formie - w moich oczach jest "anty". "Anty" wobec muzyki metalowej o tak wtórnej tematyce, że już dawno zdążyła zyskać przyzwolenie opinii publicznej, i o brzmieniu wygłaskanym do oporu. Co prawda to strasznie oklepany frazes, ale ja "Idmen" traktuję jako pewnego rodzaju "powrót do korzeni". I to jest właśnie według mnie przekaz płyty: pokazanie tego całego zła i brudu, o którym dawnośmy zapomnieli, ale którego małą cząstkę jako ludzie nadal w sobie nosimy, i będziemy nosili zawsze. Wiemy.
Takie walnięcie prawdą po ryju."
nic dodac, nic ujac; takoz i ja to widze.
trafiajac na skrajnie rozne recenzje Idmen odnioslam wrazenie, ze jest to plyta typu 'love it or leave it', co
akurat swiadczy o tym , ze plyta ta ma charakter i nie pozostawia obojetnym; jak widac nie kazdy jest gotow wziasc udzial w tym poganskim danse macabre.
a tak na marginesie-cozy wspomnial o nowej stronie internetowej Indukti-kiedy mozna sie jej spodziewac?
Offline
Strona tak właściwie już jest. Nie ma tylko szaty graficznej, tzn ma zastępczą, nawet bardzo ładną
, ale jakby nie pasującą do treści, choć Kociam ma w tym względzie własną teorię. Niestety, jak to w życiu bywa, na drodze stanęły pierdoły. Tym razem awaria monitora naszego dyżurnego speca od grafiki czyli Ewy. Myślę, że niebawem, jak tylko pozabijamy się nawzajem kłócąc się o jej wygląd, stronę udostępnimy. Mogę napisać, że m.in. będziecie mieli większą możliwość wyrażania swoich opinii, poprzez komentarze pod wiadomościami.
Offline
> cozy wrote:
> Strona tak właściwie już jest. Nie ma tylko szaty graficznej, tzn ma zastępczą, nawet bardzo ładną
, ale jakby nie pasującą do treści, choć Kociam ma w tym względzie własną teorię. Niestety, jak to w życiu bywa, na drodze stanęły pierdoły. Tym razem awaria monitora naszego dyżurnego speca od grafiki czyli Ewy. Myślę, że niebawem, jak tylko pozabijamy się nawzajem kłócąc się o jej wygląd, stronę udostępnimy. Mogę napisać, że m.in. będziecie mieli większą możliwość wyrażania swoich opinii, poprzez komentarze pod wiadomościami.
cozy, to kiedy mozemy spodziewać sie nowej strony?
Offline
> tola wrote:
>cozy, to kiedy mozemy spodziewać sie nowej strony?
Myślę, że to jest już kwestia bardzo krótkiego czasu. Dopracowywane są ostatnie drobne szczegóły.
cozy.
Offline